Miasta przyszłości. Metropolie stają się imperiami, jak nad nimi zapanować?

Przyszłość ludzkości skoncentruje się w wielkich aglomeracjach. Zarządzanie nimi jest ogromnym wyzwaniem i wymaga, przede wszystkim, inteligencji, odpowiedzialności i rozsądku, których nie zastąpią nowoczesne technologie. A tym bardziej pomysł budowania miast od nowa.

Na początku grudnia w amerykańskich mediach gruchnęła wiadomość, że twórca Microsoftu, Bill Gates, wykupił w Arizonie ogromny kawał ziemi pod swój najnowszy projekt - inteligentne miasto. Belmont, bo tak będzie się nazywać, ma powstać na ponad 100 kilometrach kwadratowych, w pobliżu nowej autostrady prowadzącej do Los Angeles, i służyć za modelowy przykład zastosowania najnowocześniejszych technologii.

Z inteligentnych budynków, szybkich systemów komunikacji zbiorowej, z autonomicznymi pojazdami i centrami logistycznymi, ma korzystać na początku kilkadziesiąt tysięcy osób. Wszystko napędzane będzie oczywiście energią w 100 procentach z odnawialnych źródeł. Gates przeznaczył na realizację wymarzonej inwestycji około 80 milionów dolarów.

Inwestycje bogaczy we własne metropolie, budowane od zera, nie są bynajmniej wymysłem naszej cywilizacji. Raczej powrotem do jej początków, gdy władcy zaznaczali swoje panowanie budując nowe miasta. Już w czasach starożytnej Grecji miasta odgrywały kluczową rolę w rozwoju imperium. W Polsce przodownikiem takiej polityki był Kazimierz Wielki, za którego rządów (1333-1370) powstało tysiąc wiosek i sto miast, w większości sfinansowanych przez monarchę. Nie zmieniła się również motywacja. Chodzi o skoncentrowanie w jednym miejscu bogatych inwestorów, wnoszących know-how, technologie i zapewniających stały, długookresowy dopływ gotówki oraz ściągających do pracy talenty (albo - w zależności od etapu rozwoju - tanią siłę roboczą).

Historia zatacza więc koło. Tyle, że kiedyś miasta były ośrodkami władzy większych imperiów, a dziś stają się niejako same „imperiami". W metropoliach na całym świecie mieszka już ponad połowa światowej populacji: 3,5 mld ludzi. Do 2030 roku ta liczba ma wzrosnąć do 5 miliardów. Udział w zarządzaniu nimi staje się wyzwaniem, ale i szansą, w wielu obszarach - politycznym, gospodarczym, organizacyjnym, ekologicznym (zanieczyszczenie powietrza i gleby, odpady), a wręcz nawet humanitarnym. Do miast ściągają bowiem również ci, którzy nie mają z czego się utrzymać. Uciekają z miejsc ogarniętych konfliktami, bezrobociem (wieś), gotowi pracować w każdych warunkach.

Więcej informacji: „Miasta przyszłości. Metropolie stają się imperiami, jak nad nimi zapanować?"

Forsal

Polub nas